Koniec z przymuleniem i brakiem energii? Co dało mi 30 dni w KETOZIE? [Część 1/2]

UWAGA!

Nie jestem lekarzem ani dietetykiem. W tym artykule nie namawiam do zmiany diety, przedstawiam jedynie swoją historię. Dieta ketogeniczna skomponowana w niewłaściwy sposób może stanowić realne zagrożenie dla Twojego zdrowia, więc każdą zmianę konsultuj z lekarzem oraz dietetykiem.

Ketoza — Wstęp dla laików, od laika.

Tę krótką część tekstu przeczytaj, jeśli temat ketozy lub diety ketogenicznej jest dla Ciebie kompletnie obcy.

W OGROMNYM uproszczeniu. Wszystko, co jemy, składa się tak naprawdę (poza mikro oraz makroelementami i witaminami) z trzech rzeczy:

Białka — podstawowy składnik budulcowy organizmu.

Tłuszcze — ważny składnik odżywczy, okryty złą sławą, który stanowi źródło energii oraz pełni szereg funkcji w naszym ciele.

Węglowodany — główne źródło energii dla naszego organizmu, przetwarzane są w glukozę, która stanowi szybkie paliwo dla całego naszego organizmu.

Każdy produkt, który znajdziesz na sklepowej półce ma z tyłu tabelkę. Tabelka ta przedstawia wartości odżywcze i znajdziesz tam między innymi dokładną ilość białka, tłuszczy i węglowodanów. W kolejnych częściach tego tekstu będę używać skrótu BTW.

Skoro na każdej etykiecie możemy znaleźć te kluczowe informacje, to możemy kontrolować proporcje składników odżywczych, które jemy. Przeliczenie jest bardzo proste. Jeśli dany produkt ma w 100 gramach 37 gramów białka, 23 gramy tłuszczu i 40 gramów węglowodanów, to proporcje BTW wynoszą 37B 23T 40W.

ketoza
Typowa tabela wartości odżywczych. Chociaż w tym produkcie nic odżywczego nie ma. (źródło: tabele-kalorii.pl)

Analogicznie będzie z każdym produktem, po który sięgniesz. Zobacz na poniższe zdjęcie:

Teraz, na czym polega dieta ketogeniczna? Co to jest ta ketoza?

Zmieniasz całkowicie proporcje (za chwile powiem, po co), w jakich się odżywiasz na mniej więcej takie:
15% B, 82% T, 3% W. Chodzi o niemal całkowite wyeliminowanie węglowodanów.

No dobrze, ale co stanowi 100% Twojego dziennego zapotrzebowania kalorycznego? Sprawdzisz to, wchodząc na stronę.

Załóżmy, że Twoje zapotrzebowanie kaloryczne, jest takie jak moje, czyli żeby utrzymać stałą wagę, potrzebujesz spożywać dziennie 2500 kcal.

Wówczas proporcje, które wprowadzą Cię w stan ketozy to 94 g białek, 228 g tłuszczy oraz 19 g węglowodanów. Te proporcje możesz monitorować w prosty sposób za pomocą aplikacji liczących kalorie. Ja polecam Fitatu (kliknij tu po appkę). Jest intuicyjna i prosta, ma świetną funkcję skanowania kodów kreskowych produktów.

 

ketoza
Tak to wygląda w Fitatu.

Super, świetnie, ale po kiego grzyba bawić się w jakieś dietetyczne rewolucje i zmieniać te wszystkie proporcje?
Dochodzimy do sedna.

Gdy w Twojej diecie zaczynają przeważać tłuszcze, Twoja wątroba zaczyna wytwarzać ciała ketonowe. Jest to nic innego jak alternatywne dla glukozy źródło energii. Źródło energii, która przez wielu uważana jest za prawdziwe paliwo rakietowe.

Właśnie dlatego zdecydowałem się sprawdzić, jak moje ciało zachowa się na tzw. ketonach odpowiedzialnych za ketozę.

Na tej diecie wiele osób doświadcza:
– redukcji „napadów głodu”
spadku wagi
odświeżonego umysłu i niebywałego skupienia
– zwiększonego poziomu energii
ustabilizowania poziomu glukozy

dietą również leczy się niezliczona ilość chorób. Między innymi lekooporną padaczkę, której napady ustępują (w zależności od badań) w 60-83% przypadków po zastosowaniu tego systemu żywienia.

W założeniach i opisach wygląda pięknie, co? Za chwile o tym, jak to było w moim przypadku.

Od czego się zaczęło? Film, a potem książka.

Zaczęło się od dokumentu  na Netflix’ie (dostępny tutaj). Który jest bardzo ciekawym, acz z perspektywy czasu mocno stronniczym materiałem. Warto nastawić się mocno sceptycznie i obejrzeć sobie ten film. Bardzo mocno zmienia perspektywę.

Zobacz zwiastun:

Film sprawił, że zapragnąłem doświadczyć wszystkich tych niesamowitych benefitów i poczuć się jak Bradley Cooper w filmie Limitless.

Dla mnie sam film to za mało. Chciałem więcej informacji i potwierdzenia, że warto. Natychmiast zamówiłem świetną książkę Dawida Dobropolskiego – „Ketoza. Wejdź na wyższy poziom” (kupisz ją tylko tutaj). Zdecydowanie warto przeczytać tę publikację. Przedstawia naukowe fakty w bardzo przystępny sposób i daje możliwość wyrobienia już „jako takiego” poglądu na temat stanu, jakim jest ketoza.

Książka mnie przekonała, poważnie. Potrzebowałem jeszcze wizyty u dietetyka, żeby skonsultować z nim przejście na taki sposób odżywiania.

I wtedy zaczęły się problemy…

O dalszych perypetiach związanych z moją keto-dietą przeczytasz na blogu pod tym linkiem – klik.

3

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *